Maroko – Top 6 atrakcji. Co warto zobaczyć w kraju suków?

Maroko – Top 6 atrakcji. Co warto zobaczyć w kraju suków?

Jeśli Maroko znajduje się na Waszej podróżniczej liście i zastanawiacie się, co warto tam zobaczyć, to koniecznie zerknijcie poniżej. Wybrałam dla Was sześć atrakcji, które miałam okazję zobaczyć podczas mojego pobytu w Maroku dwa lata temu. Będzie coś do zobaczenia, do sfotografowania i do doświadczenia.

Maroko i moje subiektywne top 6 atrakcji (poniżej znajdziecie ich opisy):

  • ogród Majorelle w Marrakeszu,
  • meczet w Casablance,
  • garbarnia w Fezie,
  • wodospad Ouzoud,
  • pustynia Beduinów,
  • marokańskie suki.

Ogród Majorelle w Marrakeszu

Ogród Majorelle rozciąga się na ponad 9 tysiącach metrów kwadratowych. Jego nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, którym był francuski malarz Jacques Majorelle. Maroko spodobało mu się tak bardzo, że postanowił się tam osiedlić. W latach dwudziestych XX wieku kupił kawałek ziemi, planując założenie ogrodu. Nie miał być to jednak zwykły ogród. Wizją Jacques’a było stworzenie sanktuarium i botanicznego „laboratorium”. W tym celu sprowadzał rośliny z najdalszych zakątków świata.

Z czasem ogród zaczął podupadać. Najprawdopodobniej nie moglibyśmy cieszyć się dzisiaj jego pięknem, gdyby nie Yves Saint Laurent. Ten słynny projektant mody postanowił przywrócić ogrodowi czasy jego dawnej świetności. Do kolekcji Jacques’a dodał kolejne egzotyczne rośliny. Obecnie w ogrodzie Majorelle możemy podziwiać ponad 300 gatunków. Wśród nich znajdziemy kaktusy, palmy i bambusy.

Aktualne godziny otwarcia ogrodu oraz cennik możecie znaleźć na stronie ogrodu Majorelle.

Meczet w Casablance

Meczet Hassana II bezdyskusyjnie jest symbolem Casablanki. O jego fundamenty uderzają fale Oceanu Atlantyckiego, dlatego nazywany jest meczetem na wodzie. To jedna z największych świątyń islamu (przegrywa starcie z meczetem w Mekce). Stanowi główną atrakcję Casablanki i dlatego zdecydowaliśmy się to miasto odwiedzić. Minaret meczetu ma 210 metrów wysokości. Na terenie świątyni może pomieścić się ponad 100 tysięcy wiernych (25 tysięcy w sali modlitewnej i 80 tysięcy na dziedzińcu).

Czy było warto przyjechać do Casablanki dla meczetu? Moim zdaniem, tak. Planując jego zwiedzanie, sprawdźcie aktualne godziny otwarcia. Przy naszym planie podróży liczyliśmy się z tym, że możemy nie mieć możliwości zobaczenia meczetu w środku. Jednak nawet dla samego zwiedzania z zewnątrz uważam, że warto tam pojechać. Meczet robi wrażenie. Zresztą sami popatrzcie na poniższe zdjęcia.

Garbarnia w Fezie

To było moje „must do” w Maroku. Może za dużo naoglądałam się zdjęć w Internecie… kto wie. Nie mogłam sobie jednak wyobrazić wizyty w tym kraju bez zobaczenia tego miejsca. Bez problemu namówiłam do tego także swoich towarzyszy.

Dojechaliśmy do Fezu, znaleźliśmy parking dla naszego wypożyczonego samochodu i udaliśmy się w kierunku suk. Na początku zjedliśmy figę kaktusową (polecam, bo jest przepyszna) i zrobiliśmy pamiątkowe zakupy. Niestety nigdzie nie było widać drogi prowadzącej do garbarni. GPS też nie chciał współpracować.

Na nasze szczęście, zaczepił nas młody chłopak, pytając, czego szukamy. Gdy tylko usłyszał odpowiedź, z uśmiechem na ustach zaproponował, że nas w to miejsce zaprowadzi. Poszliśmy więc za nim. Skręcaliśmy kilkanaście razy w mało uczęszczane uliczki. Po targowisku nie było już śladu. W końcu dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy do budynku, gdzie dostaliśmy gałązkę mięty do powąchania, a następnie weszliśmy schodami na górę.

Tam zobaczyliśmy miejsce, gdzie farbuje się skóry naturalnymi barwnikami. Widok był naprawdę piękny i przyznaję, że oglądane wcześniej w Internecie zdjęcia nie kłamały. Minusem był tylko zapach, którego na zdjęciach nie czuć… Właśnie po to była gałązka mięty, żeby wąchając ją, zniwelować zapach skór i barwników. A było co niwelować… Uwierzcie. 😉

Wyjście z tego miejsca nie było takie proste. Musieliśmy odwiedzić kilka sklepów prowadzonych przez znajomych naszego przewodnika. W każdym z nich dostawaliśmy propozycję zakupu kurtek i torebek skórzanych za „półdarmo”. W rzeczywistości jednak nie były to korzystne ceny. Zostawiliśmy więc napiwek naszemu przewodnikowi i czym prędzej wróciliśmy na bazar.

Wodospad Ouzoud

Czym byłby przyjazd do innego kraju bez próby zobaczenia chociaż kawałka natury? W tej kategorii, topową atrakcją jest największy w Maroku wodospad Ouzoud. Znajduje się on ponad 150 kilometrów na północny wschód od Marrakeszu. Trasa wiedzie przez Góry Atlas, więc w pakiecie mamy również przepiękne widoki 🙂

Ouzoud ma 110 metrów wysokości. Można go oglądać na wprost, z góry i z dołu. Jest także opcja podpłynięcia łódką do samego wodospadu. Można też wybrać się na krótki trekking nad wodospadem. My wybraliśmy drugą opcję i wydaje mi się, że był to dobry wybór.

W cieniu wodospadu żyją… rodziny małp, które przyzwyczaiły się do obecności turystów. Co więcej, czerpią z tego korzyść w postaci darmowych orzeszków. Czy aby na pewno darmowych? W zamian pozują do zdjęć, więc możemy przyjąć, że użyczeniem swojego wizerunku zarabiają na drobne przekąski.

Pustynia Beduinów

To niecodzienna atrakcja, dlatego chciałam ją zamieścić na swojej liście. Przeczytajcie opis do końca, żeby zdecydować, czy jest to coś dla Was. Mną kierowała wizja wyjazdu na pustynię do wioski Beduinów, żeby zobaczyć, jak mieszkają i poznać ich pustelnicze życie.

Po dotarciu busem na miejsce, czekała już na nas karawana wielbłądów. Przejażdżka na nich była świetną atrakcją. Bujało na każdą stronę, a przy wstawaniu wielbłąda trzeba było mocno się trzymać, żeby nie przelecieć do przodu.

Warunki na miejscu nie był najgorsze. Namioty był 4-osobowe, wyposażone w wystarczającą ilość ciepłych nakryć. Środek obozu stanowiło miejsce na ognisko, wokół którego rozłożone były dywany. Wieczorem zgromadziliśmy się wszyscy razem, żeby coś zjeść i wspólnie pośpiewać. Niestety o prysznicu przed pójściem spać można było tylko pomarzyć. Była to w końcu tylko jedna noc na pustyni, więc dało się to przetrwać 🙂

Jak już wiecie, miałam pewne oczekiwania w związku z tą wycieczką. Nastawiałam się na autentyczne doświadczenie. Chciałam zobaczyć, jak życie toczy się na pustyni, poznać mieszkańców odciętych od cywilizacji. A co się okazało?

Wioska była stworzona tylko pod turystów. Nasi „pustynni Beduini” mieli samochody z napędem 4×4, którymi przewozili z pobliskiego miasta potrzebne do zorganizowania obozu rzeczy. Żyli na pustyni tylko z turystami. Podejrzewam, że po takiej wycieczce wracali do swoich wygodnych domów, które niczym nie przypominały pustynnych namiotów.

Jeśli chcecie doświadczyć przejażdżki na wielbłądach i spędzić noc na pustyni w bezpiecznych warunkach, to polecam tę atrakcję. Natomiast nie polecam takiego wyjazdu, jeśli macie wizję autentycznego doświadczenia, bo tego nie dostaniecie.

Marokańskie suki

Jeśli Maroko, to nie może się obyć bez odwiedzenia suków. Suki to targowiska, handlowe dzielnice miast muzułmańskich. Stanowią zazwyczaj centralny punkt na mapie danego miasta. To tutaj toczy się życie. Można napić się soku ze świeżo wyciskanych owoców (mój ulubiony to sok z granatów; ale bardzo popularna jest także wersja z pomarańczy), zjeść coś prosto z grilla (zazwyczaj po zmroku, gdy temperatura jest już przyjemniejsza), a także zrobić zakupy. Wybór towarów jest ogromny: od lamp, butów i ubrań, po mięsa i suszone owoce.

Trzeba liczyć się z tym, że sprzedawcy są dość nachalni. Przechodząc pomiędzy stanowiskami, jesteśmy zaczepiani i zapraszani do środka nawet kilkakrotnie. Mówienie, że nie jesteśmy zainteresowani, nie przynosi żadnego efektu. A gdy już wejdziemy, żeby przyjrzeć się z bliska, to rozpoczyna się handlowanie. Zazwyczaj udawało nam się spotkać, gdzieś pośrodku pomiędzy naszą ceną wyjściową a początkową ofertą sprzedającego. Jeśli cena nie była do zaakceptowania lub produkt nas nie interesował, odchodziliśmy. Nie zawsze było to takie proste.

W sukach zakupy robi się w zupełnie innym stylu niż w miejscach znanym nam na co dzień. Ponadto mnogość kolorów i różnorodność oferowanych produktów robi ogromne wrażenie. Gorąco Wam polecam tego doświadczyć.

Maroko – atrakcje

Starałam się wybrać dla Was najciekawsze atrakcje Maroka. Takie, które wciąż dobrze pamiętam, chociaż od mojego wyjazdu minęły już prawie dwa lata. Takie, z którymi wiążą się pewne przygody i wspomnienia.

Jedno jest pewne, Maroko to miejsce, w którym nie da się nudzić i każdy znajdzie coś dla siebie. Nie zawsze wszystko jest idealne. Czasem przyjdzie nam zderzyć się z rzeczywistością, ale uważam, że właśnie dla takich  przeżyć warto.

Na koniec chcę jeszcze podzielić się z Wami jedną wskazówką. Koniecznie zakupcie alkohol na strefie bezcłowej lotniska. Po pierwsze, dlatego że w Maroku jego zakup jest niemalże niemożliwy (nie liczę lokalnie pędzonego bimbru). Po drugie, dzięki temu możecie uniknąć przygód żołądkowych. A jak wszyscy wiemy, lepiej zapobiegać niż leczyć. Alkohol, który kupiliśmy, starczył nam na połowę wyjazdu i wtedy wszystko było w porządku. Gdy tylko się skończył, to zaczęły się przygody, o których może niekoniecznie chcecie przeczytać…
Także kupcie wystarczającą ilość na cały Wasz wyjazd! 🙂

Ściskam mocno!

Ewa

Następny wpisRead more articles

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Ach przepiękne kolory, wspomnienie filmu Casablanca i cudowny ogród Majorelle 🙂 Dziękuję za inspirację do podróży i cieszy mnie, gdy inni rozwijają swoje pasje. Co lub kto Ciebie zaskoczyło w Maroko?

    1. Najbardziej chyba zaskoczyło mnie poruszanie się pojazdami po ulicach w Marrakeszu. Skręcanie w lewo z zewnętrznego prawego pasa i to, o dziwo, bez wypadku! Poza tym w jednym miejscu spotykały się samochody, skutery, bryczki konne. Duża dynamika i urozmaicenie 🙂

  2. Aga

    Maroko odmieniamy,bo inaczej wychodzi coś w stylu “jestem z Polska” 😏

    1. Aga, bardzo dziękuję za komentarz 🙂 Upewniłam się i to moje przeoczenie. Poprawię, żeby “być z Polski” 🙂

Dodaj komentarz